Czwartek 02.07.20 P. Szczęsnowicz

Rozmowa w oparciu o opowiadanie.

Wakacyjna przygoda
(Agnieszka Borowiecka)

W pierwszy dzień wakacji Błażej i Milenka mieli jechać z rodzicami do dziadków na wieś. Od kilku dni odbywało się wielkie pakowanie, żeby przypadkiem niczego nie zapomnieć. Dzieci wybierały swoje ulubione zabawki, mama kompletowała ubrania na wyjazd dla całej rodziny, a tata upychał to wszystko w walizkach.

– Tato, jeszcze miś – upomniała się Milenka o swoją ulubioną maskotkę,
siedząc na walizce, aby tata mógł ją jakoś domknąć.

– Miś już się nie zmieści – oznajmił tata. – Będziesz musiała trzymać go
na kolankach.

Wszyscy bardzo się cieszyli na ten wyjazd i ponaglali tatę, by jak najszybciej poszedł po samochód. Tata wziął już nawet ze sobą jedną walizkę, by później było mniej noszenia, lecz po piętnastu minutach wrócił z tym samym bagażem w ręku i z bardzo smutną miną.

– Auto się popsuło – oznajmił od progu. To była najgorsza rzecz, jaka tylko
mogła się wydarzyć tego dnia. Awaria okazała się na tyle poważna, że pan mechanik odholował samochód do warsztatu i zapowiedział, że naprawa potrwa co najmniej tydzień. Mama od razu zatelefonowała do babci z wiadomością, że ich przyjazd się opóźni, a Błażej strasznie się popłakał. Zresztą wszystkim było bardzo przykro z tego powodu. Lecz już następnego dnia mama obudziła dzieci bardzo wcześnie rano, gdyż miała dla nich dobrą wiadomość. Wieczorem wpadli z tatą na pomysł, że pojadą do dziadków pociągiem. Wszystkie rzeczy przepakowali w nocy do plecaków, które stały teraz w przedpokoju, i po szybkim śniadaniu znów byli gotowi do drogi. Błażej i Milenka jeszcze nigdy nie jechali pociągiem, więc ten pomysł spodobał im się jeszcze bardziej, niż gdyby zwyczajnie mieli podróżować autem. Podroż pociągiem to była prawdziwa wakacyjna przygoda. Wszystko było nowe i bardzo interesujące. Dzieci zajęły miejsca przy oknach i zapisywały w notesach nazwy kolejnych stacji, na których zatrzymywał się pociąg. Niektóre z nich były bardzo zabawne, a inne strasznie trudne do zapisania. Potem przyszedł pan konduktor, by sprawdzić bilety. Zapytał, dokąd jadą, i życzył im miłej podroży. A do tego widoki za oknem były zupełnie inne niż te, które widzi się, jadąc samochodem. Pociąg jechał przez gęste lasy, mijał pola, na których można było zobaczyć sarny i dzikie zające, a raz nawet wjechał do tunelu i na chwilę zrobiło się zupełnie ciemno. Tak, że aż tata musiał włączyć latarkę w telefonie, bo Milenka trochę się bała. Kiedy po kilku godzinach dotarli do małego miasteczka, pan konduktor pomachał im na do widzenia, zagwizdał gwizdkiem i pociąg odjechał w dalszą drogę. Lecz to wcale nie był jeszcze koniec ich podroży. Na dworcu wsiedli w autobus, który zawiózł ich już znanymi drogami do miejscowości, gdzie mieszkali dziadkowie. Od przystanku do domu babci i dziadka był jeszcze
niewielki kawałek, który trzeba było pokonać na piechotę. Wszyscy założyli
więc na plecy swoje plecaki, Milenka wzięła na rączki swojego misia i dziarskim krokiem ruszyli ścieżką na skróty przez las. Wysokie drzewa dawały
przyjemny cień. Leśna dróżka doprowadziła ich na skraj wsi, skąd doskonale
widzieli już dom babci i dziadka. Dziadziuś wyszedł im na spotkanie, a babcia
nakryła stół na werandzie, gdzie czekał na nich pyszny obiad i kompot z czereśni. To była niezapomniana wakacyjna wycieczka. Błażejowi i Milence tak
bardzo spodobała się podroż pociągiem, że zgodnie stwierdzili, że teraz
już tylko w ten sposób będą jeździli do dziadków, bo to o niebo lepsze niż
jazda autem.

Rodzic zadaje pytania:

Gdzie miała jechać rodzina w pierwszym dniu wakacji?

Dlaczego rodzice nagle odwołali wyjazd?

Na jaki pomysł wpadli mama z tatą?

Co robiły dzieci w pociągu?

Czym jeszcze podróżowała rodzina, by dotrzeć do dziadków?

Który sposób podróżowania lubisz najbardziej?

Który sposób jest najwygodniejszy i najciekawszy?